

Luty to miesiąc, w którym swoje święto oprócz wszystkich zakochanych obchodzą także koty. Miłe, puszyste, futrzaki – przytulaki. Przygotowując się do naszej grupowej uroczystości postanowiliśmy upiec ciasteczka. Bo nic nie smakuje lepiej niż własnoręcznie zrobione wypieki.
Plan był taki. Najpierw należało zrobić ciasto na ciasteczka maślane, ponieważ musi ono leżakować około godziny. Pogoda w tym dniu nam sprzyjała. Odpowiednia temperatura za oknem wróżyła pomyślne wykonanie zadania. Eliza czytała przepis i po kolei dodawaliśmy składniki. Kiedy wszystko wylądowało już w misce zabraliśmy się za ugniatanie ciasta. Z tym zadaniem zmierzyli się Julcia i Franio. Podobno było ciężko.
Kolejne wyzwanie to ciasteczka z marmoladą. Po dodaniu masła, mąki, cukru i innych składników przepisu w ruch poszedł mikser. I kiedy już ciasto było gotowe przyszedł czas na formowanie kształtów. Proszę bardzo: kuleczka, dziureczka, marmoladka i ciasteczko gotowe. A teraz szuch na blaszkę i do piekarnika.
Po schłodzeniu się ciasta zaczęło się formowanie maślanych smakołyków. Kształt – wiadomo – kotek. Kotek tu, kotek tam – zrobiliśmy dwie blaszki kotków.
Ciasteczka wyszły nam pychota. Oczywiście nie obyło się bez spróbowania. Pierwsze „koty za płoty” w kuchni zaliczone. I na pewno nie ostatnie!
Pani Ela i Kotki



















