

Ostatnimi czasy temat futbolu i Jagiellonii mocno zaistniał w naszej grupie. Nic dziwnego, że Misiaki na wycieczkę na stadion Miejski czekały z niecierpliwością i podekscytowaniem. Tym bardziej, że mieliśmy zwiedzić tam miejsca zazwyczaj niedostępne dla kibiców. Nie zawiedliśmy się. Po obejrzeniu stadionu z zewnątrz, spotkaliśmy się z naszą przewodniczką, panią Wiktorią, bez której z pewnością zagubilibyśmy się w labiryncie korytarzy i tajemnych przejść. Pani Wiktoria pokazała nam miejsca związane z historią stadionu, rozliczne trofea sportowe, Galerię Sław, gdzie od razu rozpoznaliśmy legendę piłki nożnej, Tomasza Frankowskiego. Od czasu, jak „Franek Łowca Bramek” sprawił Troskliwym Misiom niespodziankę i przesłał im pozdrowienia oraz upominki, rozpoznamy go wszędzie. Potem przeszliśmy do hollu, gdzie mogliśmy podziwiać Chorten Arenę zbudowaną z klocków Lego i zrobić sobie zabawne zdjęcia z sylwetkami znanych piłkarzy. Ciekawym doświadczeniem było też obejrzenie sali konferencyjnej i możliwość wcielenia się w rolę sztabu trenerskiego i dziennikarzy. Naszej uwadze nie umknął też duży herb Jagiellonii. Jednak najbardziej ekscytującym miejscem okazały się szatnie zawodników, a szczególnie szatnie Jagiellonii. Za sprawą wizerunków sportowców, mieliśmy wrażenie, jakby wszystkie sławy Żółto- Czerwonych były na wyciągnięcie ręki. Na koniec wyszliśmy tunelem na płytę boiska, skąd mogliśmy zobaczyć stadion w całej okazałości. Choć na trybunach trwały akurat prace remontowe to i tak wszystko wyglądało imponująco. Mieliśmy okazję dotknąć murawy, na której nasza drużyna nie raz wylewała „ostatnie poty” oraz posiedzieć na krzesełkach należących do piłkarzy i trenera, gdzie niemal czuć było meczowe emocje. To była wspaniała wycieczka i wszyscy będziemy pamiętać ją długo. Jesteśmy dumni z naszej Jagiellonii, jesteśmy dumni z Chorten Areny i dumni z Rodziców Misiaków, którzy nie szczędzą środków, by ich dzieci poznawały też świat rozciągający się za bramą przedszkola.
Misiowe panie































