

Pewnego poranka w naszej sali zamiast Misiaków pojawili się odważni Piraci i wspaniałe Piratki.
A cel mieli jeden, popłynąć na Wyspę Piratów i zdobyć wielki piracki skarb. Jednak jak się szybko okazało, to nie było takie proste. Na dzieciaki czekał list od kapitana Haka, w którym nazywając Misiaki – Szczuraczkami Lądowymi nakazał im podróż na bezludną wyspę, aby tam nastąpiło pasowanie Misiaków na naprawdę, prawdziwych piratów. Cóż robić, nikt z nas nie chciał zadzierać z Kapitanem Hakiem. Jak myślicie co zrobiliśmy……popłynęliśmy naszą łajbą. Trochę było straszno, szczególnie jak nastał sztorm, ale daliśmy radę. A potem na kosteczki rekina, kapitan Hak poddał nas wielu trudnym próbom, a my musieliśmy mu udowodnić, że nadajemy się na piratów i że poradzimy sobie podczas poszukiwania skarbu. Ciągnęliśmy więc ciężkie, zardzewiałe kotwice, rzucaliśmy kółka na haki Kapitana (które nam uprzejmie wypożyczył, ale zapowiedział też, że nie możemy ich zniszczyć, bo on nie będzie miał czym muszelek w piasku szukać i wtedy będzie bardzo zły, więc rozumiecie presję). Potem musieliśmy poskładać mapy, które wykradł, a potem pociachał odwieczny rywal Kapitana Haka niejaki pirat Barnaba – zwany też Oślizgłym Robalem. Naszukaliśmy się też czarnych pereł i diamentów w morskim piasku, a kiedy wydawało się nam, że już koniec pirackich prób, Kapitan Hak nakazał nam przedostanie się do jaskini na bezludnej Tęczowej Wyspie i odszukanie niespodzianki dla Łukasza i Miłosza. Dlaczego niespodzianka dla nich? Otóż nasza wspólna Wyprawa Piracka była grupowym pożegnaniem Miłoszka i Łukaszka, bo chłopcy po wakacjach będą uczęszczać do szkolnej zerówki. Kiedy w końcu wszyscy trafiliśmy do jaskini, całe szczęście, że w jednym kawałku, tam odnaleźliśmy Księgę Wspomnień Troskliwych Misiów, a w niej zdjęcia chłopaków wśród Misiowych Przyjaciół na przestrzeni trzech wspólnych lat. Fajnie było powspominać i tylko trochę smutno, że teraz będziemy bez nich. Po krótkich chwilach refleksji nadszedł czas na kolejne zadania od Kapitana Haka. Okazało się, że aby wrócić musieliśmy nakarmić straszliwie wielkiego i głodnego ……rekinusia – babeczkami.
I tak oto wszystkie próby zdaliśmy na medal. Kapitan bardzo nas pochwalił i zaprosił do siebie na statek, na kakao i ciasteczka. Kiedyś z pewnością skorzystamy, ale dzisiaj mieliśmy inne plany. Kapitan więc podarował nam prezent – mapę. Dzięki niej odnaleźliśmy skrzynię ze skarbem Troskliwych Misiów – to był cenny skarb, złote monety, które okazały się jednak pysznymi ciasteczkami, którymi z przyjemnością, szybko się poczęstowaliśmy.
Potem nadszedł czas na dalsze pożegnanie naszych Troskliwych Przyjaciół. Zrobiliśmy to pod „Wielkim Drzewem Przyjaźni” przy dźwiękach piosenek o naszej przyjaźni. Trudno się bowiem rozstać z kimś, z kim spędzało się przez trzy lata tak dużo radosnych, fajnych, przedszkolnych chwil. Na pamiątkę ofiarowaliśmy chłopakom wspaniałe pirackie skarby, a po wieluuściskach, przytulasach i słowach pełnych przyjaźni Miłoszek i Łukaszek „odpłynęli” statkiem do Zerówki.
Ahoj Troskliwi Przyjaciele, płyniecie do nowych miejsc, ale pamiętajcie, że w Tęczowym Przedszkolu macie oddanych przyjaciół, którzy życzą Wam cudownych przygód w szkolnej zerówce i odkrywania wspaniałych skarbów w postaci nowych przyjaciół i kolegów.
Jesteście odważnymi, mądrymi i życzliwymi Troskliwymi Piratami, niech nie będą Wam straszne żadne burze i sztormy. Mocno trzymamy za Was kciuki….i odwiedźcie nas czasami.
To była fajna piracka, pożegnalna przygoda jak bum cyk, cyk.
Dziękujemy Wam Misiowi Rodzice za wspaniałe pirackie stroje. Na kosteczki rekina, bez Was i Waszego zaangażowania nasza zabawa nie byłaby tak udana i niezapomniana. Dziękujemy, że zawsze możemy na Was liczyć.
Dziękujemy rodzicom Łukasza i Miłosza za przygotowanie pożegnalnego poczęstunku, który wspaniale smakował w Tawernie pod Tęczą.
Troskliwi Piraci
























