

Jesień barwami się mieni – żółta, brązowa, czerwona, pomarańczowa. Pomarańczowa? Przecież w tym kolorze jest dynia, marchewka, morela, pomarańcza i papryka też może być pomarańczowa. Postanowiliśmy zgłębić temat powstawania i występowania wyżej wymienionego koloru.
Na dobry początek sprawa wyglądu. Dobry „look” załatwi wszystko. Pomarańczowa kolekcja ubrań prezentowanych przez „Sówki” nadała wspaniałe tło do zdjęć. Młodzi chemicy mieszali mniej lub bardziej dymiące składniki. Młodzi plastycy badali, ile czerwieni należy dodać do żółci, aby otrzymać pożądany efekt kolorystyczny. Ci, którym energia nie pozwalała na siedzenie w miejscu, biegali w wyścigach z marchewką. Była jeszcze inna grupa – wrażliwa na potrzeby braci mniejszych. To właśnie oni dokarmiali zajączka słodką marchewką. I pomyśleć, że wszystko zaczęło się od kłótni dwóch kotków – Tofika z Feliksem o to, która farba jest ważniejsza – czerwona czy żółta. Jak się później okazało, obie są potrzebne, aby mogła powstać pomarańczowa. Ale to uświadomiła im dopiero Sowa Mądra Głowa.
Zajęcie nie mogło obyć się bez degustacji moreli i pomarańczy. Wszystkim wyśmienicie smakowały owoce. Na koniec rozkroiliśmy dynię. Paluszkami sprawdzaliśmy, jak mięciutki jest miąższ, a później wyjmowaliśmy pestki. Dyniowe przedpołudnie zakończyliśmy wesołą zabawą z chustą animacyjną, na której fruwały pomarańczowe baloniki.
„Dynia tu, dynia tam, taką dużą dynię mam”.
























