

Misiaki bardzo lubią kiedy na zajęcia przychodzą rodzice, wtedy wspólnie się bawimy albo dowiadujemy się od nich mnóstwo ciekawych informacji. Tak też było i tym razem. Naszą grupę odwiedził tatuś Oliwki – pan Tadeusz, który jest geodetą. Na początku pan Tadeusz opowiedział dzieciom w jaki sposób i za pomocą jakich narzędzi mierzymy wszystko wokół. Okazało się, że najprostszym i najstarszym, ale niekoniecznie najdokładniejszym sposobem pomiarów było stawianie stopy przed stopą. Potem zademonstrował nam linijki, taśmy miernicze, centymetry krawieckie i nowoczesne urządzenie laserowe mierzące różne odległości. Dowiedzieliśmy się również jak powstają mapy i obejrzeliśmy ciekawe atlasy, które przyniósł ze sobą tato Oliwki.
Ponieważ jak już wiemy, jednym z najważniejszych zadań geodety jest pomiar terenów i sporządzanie map, pan Tadeusz przyniósł Misiakom wydrukowane mapy naszego przedszkola i terenu wokół.
To było bardzo ciekawe doświadczenie dla dzieci. Po raz pierwszy mogły zobaczyć swoje przedszkole w wersji mapy na kartce. Pan Tadeusz w przystępny sposób wytłumaczył dzieciom jak odczytywać taką mapę i zaproponował porównanie jej z rzeczywistością i uzupełnienie o takie elementy jak np. drzewa czy urządzenia terenowe znajdujące się na placu. Wyposażeni więc w odpowiednie akcesoria ruszyliśmy na nasz plac zabaw. Tam to dopiero były przygody. Pan Tadeusz przywiózł do przedszkola sprzęt mierniczy , którym posługuje się na co dzień. Dzięki temu, dzieci miały niepowtarzalną okazję zapoznać się z niwelatorem i popatrzyć na świat przez jego obiektyw. Potem tato Oliwki pokazał nam jak geodeta wyznacza linie proste i wtedy w ruch poszły drewniane paliki oraz różowy spray. Nie zapominajmy, że wszystkie takie zmiany Misiaki skrupulatnie nanosiły na swoje mapy (oczywiście przy dużej pomocy specjalisty). Potem okazało się, że asystentka geodety – Oliwka, ma mapę na której są oznaczenia łudząco podobne do oznaczeń miejsca skarbu (a Misiaki doskonale to już wiedzą, bo znalazły przecież skarb piracki). Dlatego nie zwlekając dzieci bardzo szybko rozpoczęły poszukiwania w wiadomych dla nich miejscach. I bingo, dobrze trafiły, bo w piaskownicy odkopały dwie metalowe puszki z kolorowymi taśmami mierniczymi, które z radością zabrały do sali.
Niestety, nasze fantastyczne zabawy i obecność geodety, dobiegła końca. Z ogromnym żalem pożegnaliśmy naszego gościa, upamiętniając to wszystko na zdjęciach. Teraz jesteśmy o wiele bogatsi w wiadomości, np. jako jedyni, dzięki tacie Oliwki, wiemy, gdzie na placu nie można zrobić kolejnej piaskownicy lub postawić zabawkowego sprzętu, bo na głębokości kilku metrów przebiegają rury ciepłownicze. Zaś mapy i miareczki z przyjemnością zabraliśmy do domów, na pamiątkę mega ciekawego spotkania geodezyjnego.
Bardzo dziękujemy panu Tadeuszowi za to, że znalazł czas, aby przyjść do naszego przedszkola i podzielić się z Misiakami swoją fachową wiedzą. Dzięki panu dzieci miały cudowną okazję zdobyć nowe wiadomości i umiejętności, a może nawet odkryć w sobie nowe, ciekawe hobby.
Dziękujemy
Troskliwe Misie
i Misiowe panie




























