

Przy okazji zajęcia „Wiosna na talerzu”, w grupie Misiaków pojawiły się całkiem poważne rozważania. Czy na sklepowych półkach można znaleźć produkty, których nie warto kupować? Czy słodziutki, prześlicznie różowy, puszysty jogurcik to samo zdrowie? Czy warto kupić serek z dołączonym do niego gadżetem w postaci figurki znanego, filmowego bohatera, ulubieńca dzieci? Czy śliczne, równiusieńkie jedna w jedną marchewki wyrosły takie same z siebie? I czy jajka od smutnych, uwięzionych w klatkach kurek też są smutne? Tych pytań pojwiało się coraz więcej. Wspólnie doszliśmy do wielu ciekawych wniosków, które postanowiliśmy skonsultować z ekspertami. Zdecydowaliśmy odwiedzić pobliskie delikatesy ze zdrową żywnością o nazwie „JaglAnka”.
Na miejscu czekała na nas pracownica sklepu, pani Sylwia i to ona odkryła przed Misiakami tajemnice zdrowych produktów. Jednak na początek przypomnieliśmy sobie zasady zachowania w sklepie, co można, a czego nie należy robić. Ustaliliśmy też, że o liście zakupów ostatecznie decydują rodzice i w żadnym razie nie mogą nic w niej zmieniać małe, tupiące ze złością nóżki. Następnie obejrzeliśmy, jaki asortyment oferują delikatesy. Zwróciliśmy uwagę, jak są pogrupowane produkty tego samego rodzaju. Byliśmy pod wielkim wrażeniem jak równiutko i dostępnie ułożone są wszystkie towary oraz jak są różnorodne. Dowiedzieliśmy się, gdzie są zawarte ważne informacje o produkcie i co to jest data ich przydatności do spożycia. Póki co, takich rzeczy na zakupach pilnują rodzice. Nie zaszkodzi jednak, by i dzieci wiedziały, że warto unikać żywności z dużą ilością cukru, sztucznymi barwnikami i konserwantami. Nie należy też wymuszać na rodzicach kupowania produktów z dołączonymi do nich zabawkami. W jedzeniu liczy się zupełnie co innego. Zauważyliśmy też, że warzywa w skrzyneczkach nie wyglądają imponująco. Okazało się, że świadczy to o tym, że są ekologiczne i rosną bez dodatku „chemicznych wspomagaczy”. Następnie przeszliśmy w miejsce, gdzie stały worki z sypkimi produktami. Próbowaliśmy po wyglądzie odgadnąć ich nazwy i dowiedzieliśmy się, jak się je waży. Dużym zainteresowaniem „zwiedzających” cieszył się także regał ze słodyczami. Misiaki z radością dowiedziały się, że słodkie przekąski nie muszą wcale zawierać cukru, a chrupki i chipsy, które tak lubią, mogą być owocowe, marchewkowe, jaglane, czy orkiszowe. Warto też odnotować szczególne zainteresowanie dzieci czarnym i brązowym makaronem oraz niezwykłym mydłem z dodatkiem węgla. W końcu przyszedł czas na zakupy z naszej listy, którą wspólnie sporządziliśmy w przedszkolu. Następnego dnia mieliśmy w planie otwarcie naszej „Śniadaniowni pod Zielonym Liściem” i brakowało nam kilku rzeczy. Do koszyka kolejne zespoły włożyły: dżem truskawkowy z niską zawartością cukru, herbatkę mocno owocową i jajka z ekologicznej hodowli, bo zgodnie uznaliśmy, że miło będzie zjeść te od szczęśliwych kurek. Spoza listy dołożyliśmy jeszcze do koszyka chrupki jaglane i orkiszowe, które poleciła nam pani Sylwia. Potem przeszliśmy do kasy, gdzie zapłaciliśmy za zakupy, do wyboru: kartą lub gotówką i wzięliśmy paragony. Wychodząc, nie zapomnieliśmy podziękować paniom pracującym w sklepie i zostawić na pamiątkę naszej wizyty małego upominku.
Dziękujemy Pani Sylwii za miłe przyjęcie Misiaków, spokojne podejście do niecodziennego zamieszania, jakie zrobiła w delikatesach ponad dwudziestka małych klientów i pomoc dzieciom w zdobywaniu nowych „żywieniowych” doświadczeń.
Misiowe panie
























