

Wakacje tuż, tuż – najwyższa więc pora, by zastanowić się jak można spędzić ten piękny i przez wszystkich wyczekiwany czas przeznaczony na totalny luzik i regenerację sił po kilku, bardzo aktywnych i sumiennie przepracowanych miesiącach . Ile głów – tyle i pomysłów. Jedni preferują górskie wycieczki, inni kąpiele w ciepłym morzu czy bezpośredni kontakt z naturą. Z pomocą na rozwianie naszych dylematów, pospieszyła mama Antosia – Pani Paulinka – miłośnik fotografii i podróży – tych małych i tych dużych. Pełna energii, z uśmiechem na twarzy i plecakiem pełnym pamiątek, mówiąc wesoło – „Ola” , czyli „cześć”, w asyście synka, rozpoczęła nasze spotkanie.
Z prawdziwą przyjemnością i ogromną pasją, dzieliła się z nami wrażeniami ze swojej wycieczki do Kolumbii – kraju o wielu kontrastach i ogromnej egzotyce. Przez całe spotkanie byliśmy bardzo podekscytowani. Tyle wiadomości! Nie wszystkie były nam zrozumiałe, ale wszystkie bardzo ciekawe. Z przyjemnością oglądaliśmy prezentowane przez naszego przewodnika slajdy i filmiki, na których pokazana była Kolumbia w pigułce. Dowiedzieliśmy się, że niegdyś ten kraj w znacznej części zamieszkiwany był przez różne plemiona Indian. Poznaliśmy flagę Kolumbii oraz jej walutę-peso kolumbijskie. Oglądając zdjęcia, zauważyliśmy, że Kolumbijczycy mają śniadą cerę, czarne włosy i ciemne oczy, a ich twarze rozjaśniają promienne uśmiechy. Latynosi to ludzie niezwykle pogodni i bardzo uczynni. Oglądaliśmy też małe zabytkowe miasteczka z kolorowymi domkami i wielkie nowoczesne aglomeracje. Na zdjęciach nie zabrakło charakterystycznych, barwnych strojów, w których na co dzień chodzą mieszkańcy oraz ich przysmaków. W kolumbijskiej kuchni nie może zabraknąć ryżu, który często jedzą razem z ziemniakami, roślin strączkowych, kukurydzy oraz różnego rodzaju mięs, ryb i naturalnie kiełbaski chorizo oraz owoców morza. Troszkę zdziwiliśmy się, kiedy usłyszeliśmy, że ziarenka kawy są najpierw zielone, dopiero później nabierają ciemnego koloru. Ślinka poleciała nam na widok soczystych owoców. Tak jak u nas popularne są jabłka, śliwki czy gruszki, tak u naszych kolumbijskich kolegów – mango, banan, papaja, ananas, marakuja – czyli owoce tropikalne.
Podczas naszego spotkania, zachwyciliśmy się również krajobrazami, pięknymi gajami palmowymi i lasami z ogromną ilością zwierząt i ptaków. Wśród nich królowały barwne papugi i tukany ze swoimi pokaźnymi dziobami. Nie zabrakło wesołych małpek kapucynek, jadowitych pająków i skorpionów. Był też filmik ze sprytnie zakopującym się w piasku krabikiem. Kto wie, może poszedł szukać skarbów, których kolumbijska natura skrywa w sobie bardzo dużo. Złoto i szmaragdy , na równi z kawą są prawdziwymi skarbami tego kraju.
Spotkanie powoli dobiega końca. Tak jak Myszaki rozpoczęły je muzyczną niespodzianką, tak Pani Paulinka zakończyła je słodkim upominkiem. Nie uwierzycie – próbowaliśmy najprawdziwsze kolumbijskie chipsy z platana i słodkie galaretki zawijane w liście palmowca. Było przepysznie. Mniam, mniam 🙂 Z podobną fascynacją zjedliśmy egzotyczny owocowy deserek. Co do kawałeczka z talerzyków znikną ananas, arbuz i mango. Wszystko obłędnie soczyste i pachnące no i oczywiści bogate w witaminki.
Pani Paulinko 🙂
Serdecznie dziękujemy za super wycieczkę do Kolumbii, wszelkie przekazane Myszakom ciekawostki, pamiątki i upomineczki, które dostaliśmy od Pani.
Już dziś zapraszamy Panią na kolejne spotkanie z egzotycznych podróży.
A tymczasem „ muchas gracias – ola” od wszystkich Myszaków.

























