

W minionym tygodniu poznawaliśmy historię naszego miasta, jego zabytki i ciekawe miejsca. Pierwszym z nich , było Muzeum Rzeźby im. Alfonsa Karnego, które widzimy przez okna naszej sali. Kiedy idziemy gdzieś po raz pierwszy, lubimy poznać historię danego miejsca. Tak było i tym razem. Dzięki książce Pani Edyty Ślączki– Poskrobko, (plastyka pracującego w tymże muzeum), już po paru przeczytanych zdaniach, oczyma wyobraźni znaleźliśmy się w muzeum. Co to za miejsce i jaka jest jego historia?
„Stary dom stał w dużym ogrodzie. Od dawna nikt go nie zamieszkiwał. Jego dawni właściciele odeszli i zrobiło się pusto. Dom bardzo chciał być jeszcze potrzebny ludziom. Pewnego dnia, skrzypnęła furtka (…).
Wszystkich, którzy chcą poznać ciąg dalszy historii starego domu i nie tylko, odsyłamy do książki pt. „Opowieści z Muzeum”. My zaś, chcemy opowiedzieć czytelnikom o naszej wizycie w tym zaczarowanym miejscu. Pani Ania – kustosz i edukator w jednej osobie, była naszym przewodnikiem. Pierwsze kroki skierowaliśmy do sali rzeźb Bronisława Chromego. Za sprawą tego właśnie artysty, jedna z muzealnych sal oraz część ogrodu otaczającego stary dom, zamieniła się w muzealny zwierzyniec. Podziwialiśmy zwierzęta egzotyczne, takie jak flamingi, żółwie, koniki morskie, ale też dobrze nam znane z podlaskich pejzaży żurawie, sowy i perkozy. Wszystkie rzeźby wykonane były z brązu i kamienia – ulubionego materiału artysty. Ciekawostką, na którą żywo zareagowały „Myszaki” była informacja o rzeźbie Smoka Wawelskiego, którego autorem jest właśnie Bolesław Chromy. Po części edukacyjnej Pani Ania zaprosiła nas do kolejnej sali, w której odbyły się nieco nietypowe warsztaty plastyczne. Tym razem nic nie rysowaliśmy, ani też nie chwyciliśmy za pędzle. Kiedy przed każdym z nas pojawił się talar gliny, w jednej sekundzie staliśmy się rzeźbiarzami. Nie spodziewaliśmy się , że lepienie z gliny wymaga takiej precyzji, uwagi no i tempa pracy, żeby materiał plastyczny był podatny do obróbki. Każdy z nas wielokrotnie obrócił go w swoich rączkach. Trzeba było dotknąć, powąchać, pościskać, powciskać paluszki – jednym słowem dobrze poznać materiał. Zgodnie stwierdziliśmy, że jest twarda i trzeba będzie mocno ją ugniatać zanim glinę przygotujemy do lepienia czyli dobrze ją wyrobimy. Słuchaliśmy wszystkich poleceń i staraliśmy się wykonywać etap po etapie,( a było ich kilka) – bardzo dokładnie. Najpierw – wyrobienie kawałka gliny i podzielenie go na 8 części. Formowaliśmy z niej kulki, wałeczki i małe koła. Za sprawą sprytnych rąk i odpowiednio łączonych ze sobą części oraz ogromnej pomocy pani Ani, przed każdym z nas pojawił się …smok!
Z przyjemnością i z zachwytem oglądaliśmy zarówno własne dzieła jak i koleżanek. Z uznaniem Pani Ani spotkały się wszystkie smoki.
Lepienie z gliny stało się źródłem radości, dobrej zabawy i zaangażowania każdego rzeźbiarza w powodzenie własnego dzieła. Paw z rozłożystym ogonem, dumnie kroczący po ogrodzie pożegnał nas i zapraszał na kolejne spotkanie, z którego z przyjemnością skorzystamy.
„Myszki” – mali artyści

























