

W pierwszych dniach wiosny, kurki – Czubatka i Pstrokatka, zwołały Rodzinny sejmik w Pisankowie. Nic dziwnego. Święta Wielkanocne tuż, tuż, roboty z nimi związanej – moc, a kurki ogarnęła …. wielka niemoc i brak energii do pracy. Kto wie, może to efekt wiosennego przesilenia? A może po prostu chęć zorganizowania wspólnej, rodzinnej zabawy? Zdecydowanie wybieramy drugą opcję. W gromadce zawsze pracuje się przyjemniej, jest czas na wspólną zabawę, pogaduchy i wymianę kulinarnych przepisów. Dokładnie tak też było u nas. W pierwszych minutach spotkania z lekka powiało grozą. Sielski nastrój jaki panował wśród kurek, kurczątek i kogucików został zmącony przez energiczne wkroczenie gospodarza tegoż podwórka – Koguta Beniamina, w rolę którego doskonale wcielił się Pan Kamil. Ooo, po reprymendzie koguta, Czubatce i Pstrokatce nie w głowie już było skrzydełek stroszenie i piórek upiększanie. Nie ma co ukrywać – podpadły Beniaminowi na dobre, bowiem nie wywiązały się z danej mu obietnicy. Miały zrobić kosz pisanek dla Zająca Szaraka i jego całej gromadki dzieci. A tu co? …. pustka w koszyku. Oj, nie ładnie i mało profesjonalnie spisały się kurki. No cóż, każdemu może się zdarzyć podpadziocha – wie o tym mały i duży, podobnie jak i o tym, że w takich sytuacjach fajnie jest ruszyć z pomocą. Tak też zrobiły wszystkie Myszkowe rodzinki. Za pędzle chwyciły, kreatywność włączyły i przy dźwiękach ludowych melodii barwne pisanki tworzyły. Paseczki i kropeczki, zygzaczki, falki i kwiateczki w mgnieniu oka pojawiały się na gęsich wydmuszkach. Kiedy Pstrokatka gości zabawiała, Czubatka mały poczęstunek szykowała, by straconą na pracy i zabawie energię kurczątka i koguciki mogły szybko wyrównać. Po deserku Benjamin zbiórkę w Rodzinnej Galerii zarządził, byśmy wspólnie pisanki mogli podziwiać. Bardzo był rad z ich wykonania, wprost piał z zachwytu, lecz najpiękniejszej wskazać nie potrafił z prostego powodu – każda była piękna, niepowtarzalna i bardzo oryginalna.
Zaproponowaliśmy nawet pomoc Zającowi Szarakowi w roznoszeniu pisanek obiecując, że tym razem wywiążemy się z danej obietnicy i każda pisaneczka do Wielkanocy trafi pod właściwy adres. Pomysł spodobał się Kogutowi Benjaminowi, przyjął go z uśmiechem i uznaniem.
I tak kończy się opowiastka o „Rodzinnym Pisankowie”.
Życząc kontynuowania pozytywnego nastroju na kolejne przedświąteczne dni udaliśmy się na zasłużony odpoczynek.
Serdecznie dziękujemy
wszystkim Rodzicom
za udział w warsztatach i wspólną zabawę
Panu Kamilowi – tacie Zoi i Jagny
za przygotowanie gęsich wydmuszek na pisanki,
jak i profesjonalnie odegraną rolę gospodarza podwórka
w postaci Koguta Beniamina
Pani Oli – mamie Kornelki
za pełnienie funkcji grupowego fotografa, dzięki któremu
możemy przygotowywać Państwu nasze fotorelacje
Kurka Czubatka i Pstrokatka
























