

Z serii „Małe i duże Myszek podróże” – pewnego dnia gościliśmy w grupie Panią Olę – mamę Stasia, która w asyście synka, podzieliła się z nami wrażeniami z trzytygodniowego, Rodzinnego pobytu w Tajlandii. W oparciu o slajdy i przywiezione pamiątki, starała się nam przekazać jak najwięcej ciekawostek o kraju z jakże inną kulturą, klimatem, krajobrazami, architekturą, a przede wszystkim o ogromnym bogactwie świata przyrody i zwierząt. W opowieściach, dzielnie wspierał mamę Staś. My zaś z ogromnym zainteresowaniem słuchaliśmy różnych ciekawostek. Staś był zafascynowany światem zwierząt. Z wypiekami na twarzy opowiadał zarówno o ogromnych słoniach jak i o małych skorpionach; o małpkach – kapucynkach, które ze znalezionej na plaży puszki popijały sobie Sprite i kolorowych motylach, które niczym piórka leciutko wirowały między ogromnymi liśćmi bananowców. Tajlandia, to też turkusowe morza i miękki piasek; zaś na wyspach , woda tak czysta, że bez problemu widać ławice kolorowych rybek. Kończąc ciekawostki ze świata przyrody zafascynował nas przyrost dobowy bambusa… – 1m !!!
Nasi podróżnicy z przyjemnością i ciekawością oddawali się degustacjom tajskiej kuchni, która słynie z kolorów i zapachów. Potrawa nr 1 to makaron z kurczakiem, a na deser prawdziwe tajskie lody oraz przepyszny smoczy owoc, który smakuje równie fajnie jak i wygląda. Oprócz tego są też soczyste ananasy, aromatyczne mango oraz owoc o przedziwnym zapachu, zwany durianem – „królem owoców”. O tej samej nazwie są też cukierki. Mieliśmy okazję ich skosztowania. Staś zdradził nam, że próbował grillowanego skorpiona, ale co do jego smaku miał mieszane zdanie. Ponieważ o gustach się nie dyskutuje…. przechodzimy do kolejnych ciekawostek.
Dowiedzieliśmy się również, że w Tajlandii jest mnóstwo świątyń. Jedna z najsłynniejszych to Wat Arun. Wszystkie są kolorowe, błyszczące i mają dachy jak smocze ogony. Nasi podróżnicy odwiedzili również Dubaj. Zdecydowanie, największą uwagę Rodzina Stasia skupiła na stojącym tu, najwyższym budynku świata – Burj Khalifa. Ponoć jest tak wysoki, że niejednokrotnie chmury są niżej niż czubek tego olbrzyma. Kończąc opowieść należy wspomnieć o niesamowitym środku lokomocji, ikonie ulic, czyli – trójkołowym tuk – tuku – to taki odpowiednik Taxi czy Bolta. Przemieszczanie się takim pojazdem jest nieco droższe , ale ponoć jazda nim to prawdziwa frajda, podobnie jak noclegi w domku na drzewie !
To tylko namiastka opowieści, ale nie trudno się domyślić, że cała Rodzina wróciła „mega” zadowolona ze swojej podróży życia. Mimo ogromu wrażeń – pamiętali o Myszakach! Każdy z nas dostał od Stasia upominek w postaci ślicznego słonika oraz cukiereczków…durianowych oczywiście. Pocztówka z podróży do Myszaków też dotarła. To było bardzo ciekawe spotkanie, przybliżające nam życie w tym pięknym kraju. Już od dziś marzymy, aby udać się w podróż do Tajlandii śladami Stasia i jego Rodziny.
Serdecznie dziękujemy Pani Oli – mamie Stasia
za super spotkanie. Dowiedzieliśmy się wielu ciekawych rzeczy o Tajlandii,
zobaczyliśmy piękne miejsca, poznaliśmy przysmaki tajskiej kuchni, tradycje, zwyczaje i przepiękną przyrodę.
Dziękujemy za poświęcony czas i obdarowanie nas pamiątkami
Myszkowe Tajki i Tajowie


















