

Słyszeliście? Zbliża się jedno z najbardziej radosnych wiosennych świąt – Wielkanoc. Tak tak. Czas na wielkie porządki. Mycie okien – zrobione, czyste firaneczki – zawieszone, dekoracje – są, ale czy to już wszystko? Nie! A suto zastawiony stół wielkanocny? To równie ważne jak te wszystkie porządki.
„Kotki” już po raz kolejny zabrały się za pieczenie. Maślane ciasteczka z marmoladą, marchewkowe zajączki posypane cukrem pudrem i francuskie koperty z jabłuszkiem to słodkie menu, które zadowoli każde podniebienie. Duża miska, składniki, małe ale silne rączki i zaczęliśmy pracę. Zajęczyca Fusia nadzorowała wszystkie działania aby nie wkradł się jakiś chochlik, który pomiesza mąkę z cukrem albo niewłaściwie odmierzy ilość marchewki.
„Małe zajączki” wspaniale pracowały. Z rozwagą, dokładnością ale i z ogromnym humorem wycinały, sklejały i formowały ciasteczka. I jeszcze siup do pieca i …. mniam, są, rumiane i pachnące. Po podwieczorku spróbowaliśmy własnoręcznie przygotowanych wypieków. Takie zrobione swoimi paluszkami są najlepsze.
A teraz oczekiwanie. Na ciasteczka, na Zajączka i na wspólne biesiadowanie.
Zajęczyca Fusia
















