

Na początku marca Troskliwe Misie obchodziły połączone Święto Dziewczynek i Chłopców. Ponieważ w tym czasie na zajęciach poznawaliśmy Afrykę, żyjących tam ludzi i zwierzęta, postanowiliśmy, że urządzimy sobie z tej okazji wyprawę do dżungli w dorzeczu Kongo. W dniu wylotu mali podróżnicy stawili się na zbiórkę doskonale przygotowani do tej trudnej wyprawy, wyposażeni w odpowiednie stroje, plecaki i dobry humor.
Po dotarciu na miejsce oczekiwaliśmy na spotkanie z naszym pierwszym przewodnikiem- Papa Papugą. Było to przezabawne stworzenie, dlatego szybko pozbyliśmy się strachu przed tym, co czeka nas w tym nieprzebytym lesie. Papa Papuga odkrył przed nami dżunglę pełną delikatności, pokazał niezwykłe motyle i kwiaty. Byliśmy zachwyceni. Drugim przewodnikiem był Lew Lajon, który przybył z pobliskiej sawanny, by dać nam lekcję, niezbędnej w dżungli, odwagi. Zaprowadził nas w takie miejsce, z którego bezpiecznie mogliśmy słuchać odgłosów dzikich zwierząt. I chociaż były one przerażające, a wyobraźnia podsuwała nam groźne scenariusze, to nikt z Misiaków nie stchórzył. Wręcz przeciwnie, we wszystkich wstąpiła lwia moc i odwaga, a Misiowi chłopcy uzbrojeni w bambusowe kije zaprezentowali nawet taniec wojowników. Dziewczynki dla odmiany wyposażone w kwiatowe naszyjniki również nie ustępowały im odwagą. Wkrótce okazało się, że moc, którą dzięki Lajonowi odkryliśmy w sobie, bardzo nam się przydała, bowiem nieoczekiwanie w dżungli zaskoczył nas deszcz. I to nie jakiś tam „kapuśniaczek”, a potężna ulewa. Przemoczyła nas do „suchej nitki”, ale daliśmy radę. Mieliśmy szczęście, że tym razem deszcz szybko ustał. W dodatku zjawiła się nasza kolejna przewodniczka, sympatyczna Małpka Fik Mik, z którą figle pomogły nam skutecznie się osuszyć. Fik Mik zachęciła nas do pokonania trudnego toru przeszkód, ćwiczącego spryt i zwinność- cechy w dżungli niezbędne. Misiaki dzielnie manewrowały między krokodylami, lianami, pająkami i wężami. Wkrótce małpka musiała nas opuścić, ale pojawił się nasz nowy przewodnik, tubylec Ambo Sambo. To on nauczył Misiaki jak wystukiwać afrykańskie rytmy i przekazał nam swoją miłość do zwierząt. Jego wielkim marzeniem było, żeby wszyscy ludzie zrozumieli, że nie mogą krzywdzić, okaleczać i bezsensownie zabijać zwierząt. I że świat nie należy tylko do nich. Ambo Sambo poznał nas z Białym Kłem, słoniem, który na skraju dżungli prowadził sklepik z pamiątkami. Biały Kieł podzielił się z nami smutną historią o ludziach, którzy dla zysku krzywdzą słonie. Misiaki, wrażliwe na los zwierząt obiecały słoniowi, że zrobią co w ich mocy, by nagłośnić ten problem. Z wdzięczności Biały Kieł obdarował dzieci upominkami , a za dwa rumiane, polskie jabłuszka odstąpił nam jeszcze zestawy do samodzielnego wykonania naszyjników. Oczywiście zaraz zabraliśmy się do nawlekania. Naprawdę, nie potrzeba kości słoniowej, by stworzyć piękną biżuterię. Przystrojeni w afrykańskie naszyjniki i bogatsi o wszystko co przeżyliśmy w dżungli, mieliśmy wreszcie czas, by posilić się przed powrotną drogą. To była wyprawa, z której Misiaki przywiozły zdjęcia i upominki.
Rodzice Misiaków, składamy Wam serdeczne podziękowania za pomoc w organizacji imprezy z okazji Dnia Dziewczynek i Chłopców. Jesteśmy wdzięczne za tak profesjonalne przygotowanie strojów i rekwizytów dzieciom oraz wykonanie łańcucha imitującego liany. Dzięki Wam nasza „Wyprawa do dżungli” miała piękną oprawę. Dzieci mogły poczuć się w tych kostiumach i scenografii jak prawdziwi podróżnicy oraz przeżyć moc emocji i przygód.
Misiowe panie



























